środa, 25 maja 2011

Black metal

-Pisane pod wpływem redaktora naczelnego, który niebawem ma opuścić szpital psychiatryczny-

Szoł mast goł on. Black metal to taki gatunek muzyczny, który różni się od innych gatunków większą częstotliwością słowa "szatan" w tekstach. Ale do rzeczy. Musicie wiedzieć, że nasz kurwidołek (zwany dalej Polską aka Meksykiem Europy) posiada wiele liczących się na światowej scenie zespołów metalowych. A skoro są zespoły na szczycie, szanowane przez wszelkiej maści metalheadsów to i musi być srogie podziemie. Zmierzając do tematu przewodniego - black metalu. Czarna odmiana siedzi w podziemiu i ma się dobrze. A w zasadzie miała się dobrze. Od jakiegoś czasu dość popularne stało się powstawanie kapel z dupy wziętych, które nim coś nagrają to stworzą najpierw swoją stronę na gejspejsie, nadadzą sobie kretyńskie pseudonimy i przede wszystkim wymyślą tak pojebaną nazwę, że odechciewa się śmiać albo płakać. Kolejna frustrująca sprawa - fani. Przeglądając wszelkie fora metalowe naprawdę człowiek ma ochotę strzelić sobie w głowę. Kolejni użytkownicy prześcigają się jedynie w tym, kto ma super trve andergrandową kasetę albo płytę z dupy wziętego i gówno znaczącego zespołu. Szokuje? Nie tak, jak podejście trve prawdziwków do ściągania albumów. Proszę Was drodzy Czytelnicy, wyjaśnijcie nam jedną rzecz. Otóż tak. Skoro blek metalowcy propagują w swoich tekstach zło, grzech, szatana, to jakim prawem głoszą byśmy kupowali płyty a nie ściągali z internetu? Ściąganie to podobno kradzież - czyli zło - dzieło szatana. Skrajna hipokryzja? Oczywiście nie można powiedzieć tego o wszystkich kapelach ale zauważa się ten trend wzrostowy na lansowanie beznadziejnych materiałów, które nie powinny opuścić głów pseudograjków. Nie silimy się na bycie "trve", jedynie dostrzegamy problem. Tyle w temacie.

wtorek, 24 maja 2011

My Infinite Kingdom "Ecstasies Over Dreaming Lady"


Plum plum, arrrghh, plum plum, arrrghh - w bardzo dużym skrócie można tak opisać ten album. Jednak drżyjcie narody i na pal nadziejcie każdego, kto śmiałby w ten sposób podsumować dzieło Mojego Nieskończonego Królestwa. Ekstazy Panienki to rzadko spotykany twór, w którym klawisze nie nudzą i przede wszystkim nie nadają cukierkowego smaku podczas odsłuchiwania. Wokal na plus, klawisze na ogromny plus, gitary także trzymają poziom zatem nie słuchajcie ot tak, a studiujcie każdy dźwięk z osobna. Ocena będzie wysoka bo po prostu taka musi być.

Ocena: 8 Dupci Maryny (8/10)

Tym oto postem wracamy do poprzedniej formy bloga. (Naczelny przesyła wszystkim czytelnikom pozdrowienia ze szpitala psychiatrycznego).

niedziela, 22 maja 2011

Koniec świata

Nie będzie to bynajmniej recenzja jakiegoś albumu zespołu pod nazwą Koniec Świata, a jedynie zwrócenie uwagi na pewien problem, który w ostatniej dekadzie dość często jest poruszany. Chcemy wyrazić swój niepokój związany z końcem świata. Jeden miał się odbyć wczoraj, z kolei inny jest zapowiadany na przyszły rok, bo komuś tam skończył się tusz do pisania i nie zanotował kolejnej części kalendarza. I zapewne rozczarujemy Was nieco ale końca świata w przyszłym roku nie będzie. Będzie jeszcze w tym! Nasz redaktor naczelny w trakcie ostatniego wieczorku poetyckiego zakrapianego herbatą i słonymi paluszkami, zwymiotował na stół. Vomity ułożyły się w dziwną treść, która brzmiała mniej więcej tak: "06 06 Anno Satana 2011 um 6 Uhr!" Wyrazy twarzy wszystkich zgromadzonych były co najmniej dziwne. Szybko jednak doszliśmy do wniosku, że rzygi czasami lubią płatać figla. Inaczej ma się sprawa z drugą przepowiednią tego dnia... Naczelny wybrał się z wizytą do toalety, która zmieniła się w salwę krzyku i bliżej nieokreślonego jęku. Zaciekawieni i przede wszystkim przerażeni spojrzeliśmy do muszli. Z ekskrementów głównego redaktora ułożył się napis treści: "Dnia tego, o godzinie tej, płomień strawi ziemię i pozostawi po sobie jedynie zgliszcza. Koniec nadejdzie z wielkich miast tego świata. Jedno miejsce na planecie płaczu i skowytu pozostanie nietknięte. Tam zacznie się nowe życie, na nowy wzór i Ty zajmiesz miejsce w nowej hierarchii na szczeblu najwyższym. Posiądziesz białogłowę z rodu starego, przywdziejesz płaszcz nocy, laską w dłoni będziesz wytyczał nowe ścieżki. Oczyścisz pozostałe umysły z błota i wszelkich nieczystości, wskażesz naturę jako bóstwo, któremu cześć należy oddawać. Warunkiem przetrwania będzie podporządkowanie się siłom natury. Inaczej płomień koloru nieznanego temu światu strawi i ten zakątek. Pozostanie Was liczba 666. Wykreujecie świat dotąd ludziom nieznany." Po odczytaniu tego zamarliśmy, a przed naszym naczelnym stanęło naprawdę spore wyzwanie, gdyż jak na razie przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej w szpitalu psychiatrycznym, w mało sympatycznym białym odzieniu z paskiem na plecach. Niech ta historia chociaż na moment zmusi Was do życiowej refleksji.

środa, 18 maja 2011

I coś od naszych fanów.

Dzień dobry. Tu redaktor naczelny, macie zatem niebywałą okazję czytać słowa guru, zatem proszę o skupienie. W Capri Sancti doszło do kuriozalnej sytuacji. Otóż poziom rozleniwienia redaktorów osiągnął taki  poziom, że potrzebny był bodziec zewnętrzny bym pogonił tych nierobów do napisania jakiejś notki. Jakie były tego efekty? zobaczcie sami.


Dziś zaprezentujemy Wam nieco inną stronę naszej działalności. Często wspominaliśmy o tym, że jesteśmy zasypywani mejlami od fanów. Chcielibyśmy zatem przytoczyć kilka z nich, byście nie myśleli, że ściemniamy (oczywiście publikujemy je za zgodą właścicieli). I w ten oto sposób... pisze do nas
Eryk z Wrocławia, wiek 32:
"Niesamowity blog, niesamowite przemyślenia, cudowne opisy, niesamowicie skomponowane opinie, nie mogę oderwać wzroku od tego bloga!"
Poleciało trochę wazelinką ale musicie nam wierzyć, że nie możemy się odpędzić od takich listów.

Ania z Warszawy, wiek 24 (pisownia oryginalna):
"Wasz blok sprawił rze moje rzycie stało sie lepsze. Napisałam prace magisterskom na temat fenomenu waszej strony, na kierónku polonistyka. Teraz jusz wiem rze napewno zostane magistrem. Dzienkuje Wam za to rze jestescie ze mna <3 "
Takie opinie są zawsze "budujonce"...

Mboma z plemienia Zulusów, (gdzieś w Afryce), wiek nieznany:
"Wasz blog świetna. Dzięki niemu moje życie mieć nowy sens"
Nie przypuszczaliśmy, że nasz przekaz dociera także do Afryki!

Roman z Poznania, wiek 43:
"Dobre z Was bauery. Piszecie w taki sposób, że nie można bręczeć. Uwielbiam czytać Wasze posty. Szczególnie kiedy się bacham lub jadę bimbajem. Zakładam moje blyce, biorę chaps chabasa, odpalam ćmika i mówię do mojego brachola żeby mi nie przeszkadzał bo chce w spokoju poczytać. Istny brachol czasami razem ze mną czyta i wtedy razem się kielczymy. Na co dzień chapam, ale jeśli kiedykolwiek będziecie w Poznaniu to u mnie zawsze znajdą się dla Was jakieś szagówki, szabel albo szneka z glancem. Pozdrowienia dla całej redakcji!"
(???) Nawet google translator nam nie pomógł.

Marek z Lublina, wiek 21
"Jeżeli nie macie swoich dziewczyn to ja z chęcią Wam je zastąpie. Oddam się każdemu redaktorowi! A dla naczelnego czeka wyjątkowa niespodzianka:* "
Nas zebrało na wymioty...

Czasami zdarzają się bardziej ambitne twory. Nasz wierny fan napisał specjalnie dla nas wierszyk.
Michaś z Michałowic, wiek 16:
"Tam gdzie słońce nie dochodzi
Capri Sancti się narodził.
Pisze posty i pościki
U szatana ma swe wtyki.
Każdy czytelnik się tym jara
Zamiast napić się  browara.
I taka nachodzi mnie ochota
by powiedzieć, że naczelny to idiota."
Czyż ten zdolny młodzieniec nie jest słodki? Wiecie co z nim zrobić?!

I to na tyle jeśli chodzi o Waszą twórczość. Pozdrowienia od całej redakcji dla poszukiwaczy sensu w bezkresie istnienia wszechświata.

czwartek, 5 maja 2011

Do naszych fanów

Krótka odezwa do naszych fanów.
Wiemy, że niepokoicie się sytuacją Caprisancti. Na naszej skrzynce mejlowej zabrakło już miejsca na listy od Was. To był dla nas sygnał, że sytuacja jest co najmniej tragiczna. Dlatego też kierujemy te słowa prosząc jednocześnie byście zadziałali w tej sprawie. Od teraz prosimy byście wszelkie prośby kierowali do kierownictwa sieci Biedronka ze szczególnym naciskiem na podwyższenie ceny alkoholi. Tylko w ten sposób będziemy mogli skupić się na zaspokajaniu Waszych pragnień czytania tego zacnego bloga. Spożywanie wódki marki markowej, z półki zlokalizowanej nieco niżej niż artykuły pierwszej potrzeby, wpływa niekorzystnie na ustroje redaktorów. Szare komórki powoli stają się czarne, dym leniwie unosi się z popielniczki, myśli w jednolitym kolorze nabierają barw tęczy, uskok pomiędzy rzeczywistością a własnym światem coraz większy, bla bla bla. Wiadomo o co chodzi.

I jeszcze jedna bardzo istotna sprawa. Nie będziemy czytać waszych CV. Nie interesuje nas, że skończyliście studia na "Oksfordzie" czy innym uniwersytecie za granicą. Żeby być Capri Sancti, trzeba mieć to coś, czego do życiorysu nie da się wpisać. Innymi słowy, dział redaktorów i tak pęka w szwach, (co zresztą widać po intensywnym publikowaniu postów).

Kilka słów do Heavy Metal Warrior:  Blog nie lubi stać bezczynnie :p

Dziś (5 maja) obchodzone jest w Kirgistanie święto konstytucji. Wszystkim Kirgistańczykom redakcja składa życzenia z okazji tego święta i przesyła gońcem bukiet pięknych polskich maków polnych do Waszej ambasady w Pcimiu Dolnym.